Kryzys wieku ćwiartkowego - dziś osiągnął apogeum. Najlepsze życzenia złożył mi ośmiolatek, nawiasem mówiąc, mężczyzna numer 1 [ex aequo ;) ] w moim życiu: życzył mi "więcej kariery". W największe dygotanie moje serce wprawił inny mężczyzna, jednocześnie pocieszając mnie słowami "Ależ ja jestem stary" - trochę mi lepiej dzięki temu. W wiek dojrzały (tak, tak, już nie jestem młodzieżą) weszłam z twarzą mokrą od łez i stuprocentowym przekonaniem o bezużyteczności mego istnienia oraz o nasilających się cechach socjopatycznych, które uniemożliwiają mi normalne funkcjonowanie (czyt. znalezienie fajnej pracy ). Przekonanie to ustąpiło z czasem przerażeniu - co ja zrobię ? Rety, CO JA ZROBIĘ ??? Nie wiem, jak sobie poradzę. Wiem tylko, że chociaż z jednego powodu mogę odetchnąć z ulgą - podobno charakter człowieka kształtuje się do 25 roku życia. Proszę zatem już nigdy nie mówić mi, że mam się zmienić - to jest fizycznie niemożliwe. Proszę nie pytać mnie, dlaczego się nie śmieję. Proszę nie mówić mi, że muszę wyjść do ludzi. Proszę zapytać samego siebie, czy na świecie jest miejsce tylko i wyłącznie dla wesołych, optymistycznych ekstrawertyków i co z całą resztą.
czwartek, 29 grudnia 2011
niedziela, 4 grudnia 2011
There`s a spider in the bathroom
"Myślę, że życie dzieli się na straszne i żałosne. To są dwie kategorie. Straszne to, powiedzmy, śmiertelne przypadki, niewidomi, kalectwo. Nie wiem jak sobie ludzie dają z tym radę, to zadziwiające. A żałosne jest życie wszystkich innych. Więc jeżeli jesteś żałosny, powinieneś być wdzięczny losowi, że jesteś żałosny, bo być żałosnym to wielkie szczęście."
Woody Allen, Annie Hall.
Wiedzieliście, że Diane Keaton to prototyp Annie Hall? Można powiedzieć, że w tym filmie gra samą siebie.
Woody Allen, Annie Hall.
Wiedzieliście, że Diane Keaton to prototyp Annie Hall? Można powiedzieć, że w tym filmie gra samą siebie.
piątek, 2 grudnia 2011
Wieczorne Polaków rozmowy
.. o Życiu, rzecz jasna, oraz o najważniejszym - o Polsce. Wieczorem Polacy rozmawiali, jak to zrobić, żeby była Polską, ale żeby była Polską w Unii. Możliwe, że jeszcze z czasów licealnych i nauki do matury utkwił mi w głowie mit "Polski - męczennika narodów" , martyrologii narodowej, który to mit teraz chcąc nie chcąc dostrzegam dosłownie wszędzie. Możliwe, że musimy poświęcić tym razem trochę samych siebie dla "dobra wspólnego" - a na tym przykładzie widać najlepiej, że dobro wspólne ani trochę nie jest sumą korzyści poszczególnych jednostek. Musimy pójść na kompromis, który właściwie nawet nie jest kompromisem - bo "nasz" interes jako jednego kraju zupełnie nie jest uwzględniony. Występujemy tutaj tylko jako część całości, podobno nieodzowna część, a nie jako pojedynczy element. Taką drogę sami wybraliśmy, więc teraz nie pozostaje nic innego, jak starać się podążać nią dalej. Lawirując między wschodem a zachodem, opuszczając jedną niewolę, wstępujemy dobrowolnie do drugiego więzienia, tym razem zachowując tylko swobodę jego wyboru. Jednocześnie swój los powierzamy w ręce naszych niegdysiejszych oprawców, którym tym samym dajemy szansę odkupić winy. Uważamy za ich obowiązkiem jest naprawić porządek, który kiedyś zniszczyli. Metody mogą być różne, ale cel pozostaje taki sam.
Dla kontrastu i zrozumienia:
poniedziałek, 28 listopada 2011
Życiowy eskapizm
... nie popłaca ;) W końcu ilu jest na świecie wolnych, młodych, wysokich prawników? Ośmiu?
"Przychodzi stary facet do psychiatry i mówi: Panie doktorze, mój brat zwariował. Myśli, że jest kurą. A lekarz na to: To czemu nie odda go pan do wariatkowa? – A facet: – Oddałbym, ale potrzebuję jajek. To chyba takie mam podejście do związków. Wie się, że są całkiem irracjonalne, szalone, absurdalne i... Ale chyba kontynuujemy je, bo większość z nas potrzebuje jajek." by Woody :)
sobota, 26 listopada 2011
Płynne uczucia
I znowu płynny świat wkracza (wpływa?) w moją codzienność - nie pozwala o sobie zapomnieć. Tym razem chodzi o uczucia. Dlaczego samo to słowo "uczucia" ma w sobie coś takiego .... Otóż, kolejna z serii Prostych Prawd o Których Zapomnieliśmy: uczucia ulegają ciągłym fluktuacjom i byłoby skończoną naiwnością myśleć, że cokolwiek może trwać w tych samych emocjach raz na zawsze. Że wystarczy coś "czuć" , a reszta jakoś pójdzie. O nie ! Trzeba się naprawdę namęczyć, by na tych uczuciach coś wyrosło, co nie zwiędnie po pierwszym śniegu. Skoro wszystko jest w ciągłym ruchu - nie jest to miła informacja, ale lepiej sobie to uświadomić - oznacza to, że aby zostać w tym samym punkcie, trzeba wykonać kilka ruchów, ponieważ w tym samym czasie zmieniło się otoczenie i okoliczności. Nie znoszę tego zdania, ale aby zostać w miejscu, trzeba biec. Myślałam, że to nie dotyczy związków międzyludzkich. Że kochasz i już całą resztę masz z głowy. Nie jest tak - i to nie jest tak w najbardziej możliwy sposób, gdyby ocenić skalę prawdziwości tamtego zdania, od 0 do 10 wynosi zero. Jak najbardziej nie jest to prawda. Trzeba harować, tyrać, męczyć się, płakać, gimnastykować i stawać w rozkroku (i wchodzić po schodach potiomkinowskich). Trochę też trzeba sobie zaufać. Oraz pamiętać, że sama wiara nie wystarczy, bo wiara nie powoduje urzeczywistnienia bytów fantastycznych. One już są bytami, wiecie. I nie, nie jestem komunistką ;)
poniedziałek, 21 listopada 2011
Tylko Jeż Jerzy może nas uratować
Nie istnieje coś takiego jak jesienna depresja. To jest normalny stan duchowy człowieka. Poczucie beznadziei i rozpaczy to normalny stan duchowy człowieka. Bardzo rzadko, czasem wskutek czyjejś obecności , czasem z powodu jakiegoś wyjątkowo pięknego zjawiska pogodowego (lub innego) można poczuć, że jest znośnie. Jeśli jest znośnie, jest dobrze. A coś więcej ? Pozostaje tylko tych kilka chwil w życiu z umysłem zamroczonym chwilowym szczęściem. To jest odstępstwo, to jest wyjątek.Na dobry początek tygodnia (ale poczekajcie, aż skończycie pracę! ):
wtorek, 1 listopada 2011
Nie wiem !
Nie chce mi się gadać - depresja jesienna odebrała mi mowę. Oraz rozum, oraz chęć do pracy, oraz umiejętność dogadania się z Kimś. Jesień jest piękna - może zbyt piękna jak na moje możliwości poznawcze, jakby chciała przenieść mnie w inną rzeczywistość albo jak gdyby dawała znak, że poza mną rzeczywiście istnieje świat idei, który sekretnie pobłyskuje zza żółtych liści. Jednocześnie zimnym podmuchem wiatru sprowadza mnie na ziemię i daje mi odczuć, że ja tam nie należę, tylko tutaj, do płynnego świata. Rety, długie weekendy mi nie służą. Bo chciałam Wam przypomnieć, że :
piątek, 14 października 2011
Do góry nogami
Czasem mam wrażenie, że im bardziej chcę ustawić obiekty wokół mnie we właściwym - w moim rozumieniu - porządku, one na złość przekręcają się do góry nogami jak szalona wańka-wstańka. Im bardziej siłuję się z rzeczywistością, tym bardziej ona jak surowe mielone wyłazi nie tędy, gdzie trzeba i robi bałagan. Nigdy nie lubiłam ani nie rozumiałam podejścia do życia typu "płynę z prądem" - zawsze byłam zdania, że to przecież ja trzymam ster, a prąd może co najwyżej mi pomóc. Teraz nie jestem już taka pewna, kto właściwie decyduje i czy to dobrze, czy źle. Mimo tego, nie mam odwagi, żeby oddać rumpel, chociaż nie mam siły go utrzymać. Galimatias.
Może sama powinnam stanąć na głowie, miałabym wtedy właściwy punkt widzenia ?
piątek, 7 października 2011
Sentymentalnie do bólu
Bez tej miłości można żyć,
mieć serce suche jak orzeszek
malutki los naparstkiem pić
z dala od zgryzot i pocieszeń,
na własną miarę znać nadzieję,
w mroku kryjówkę sobie uwić,
o blasku próchna mówić "dnieje",
o blasku słońca nic nie mówić.
że są jak okno wypalone,
rozbite szkło, rozwiany dym,
jak drzewo z nagła powalone,
które za płytko wrosło w ziemię,
któremu wyrwał wiatr korzenie
i jeszcze żyję czastką czasu,
ale już traci swe zielenie
i już nie szumi w chórze lasu?
Ziemio ojczysta, ziemio jasna,
nie będę powalonym drzewem.
Codziennie mocniej w ciebie wrastam
radością, smutkiem, dumą, gniewem.
Nie będę jak zerwana nić.
Odrzucam pusto brzmiące słowa.
Można nie kochać cię - i żyć,
wtorek, 4 października 2011
Uparta obojętność świata wobec moich zamiarów
W kontekście mojej fascynacji "Płynną nowoczesnością" oraz problemu z prokrastynacją, nie mogę nie przytoczyć fragmentu z Baumana: "Angielskie słowo pro-crastinate (odwlekać, odraczać) oznacza umieszczanie jakiejś rzeczy pośród spraw przewidzianych na jutro. Umieszczanie sugeruje przy tym od razu, że jutro nie jest naturalnym miejscem dla owej rzeczy, ze dana rzecz nie należy tam sama z siebie. Wynika z tego, że należy gdzie indziej. Gdzie? Do teraźniejszości oczywiście. (...) Odwlekać znaczy nie brać rzeczy w ich naturalnym porządku, działać nie-zgodnie z naturalną koleją rzeczy." [Z.Bauman, Płynna nowoczesność, Kraków 2006, s.241].
Mogłabym cytować Go bez przerwy, ale w końcu to mój blog, a nie wikicytaty :P A w sumie, skoro to mój blog, to mogę, prawda? W takim razie jeszcze jeden fragment z powyższego wspaniałego dzieła (s.252):
"W świecie, w którym przyszłość jawi się jako mglista i niewyraźna, a przy tym pełna zagrożeń i niebezpieczeństw, wytyczanie odległych celów, rezygnowanie z osobistych korzyści dla wzmocnienia grupy i poświęcanie teraźniejszości w imię przyszłych rozkoszy nie wydaje się atrakcyjną ani rozsądną ofertą. Szansa, której nie wykorzysta się tu i teraz, jest szansą straconą, jej zaprzepaszczenie jest niewybaczalne i nie daje się łatwo usprawiedliwić ani uzasadnić. (...) Co do związków międzyludzkich: Zobowiązania "do grobowej deski" zmieniają się w umowy "na czas określony poczuciem satysfakcji", z definicji, z rozmysłu i z pragmatycznych względów mające charakter przejściowy, a tym samym podatne na jednostronne zerwanie, gdy tylko któryś z partnerów uzna, że wycofanie się ze związku przyniesie większą korzyść niż próba ratowania go za wszelką - niemożliwą do przewidzenia - cenę. Innymi słowy, więzi i związki międzyludzkie postrzega się i traktuje nie jak zadanie do wykonania, ale jak towar konsumpcyjny podlegający tym samym kryteriom, jakie stosuje się wobec wszelkich innych towarów konsumpcyjnych. (...)Nie ma powodu, by trzymać się kurczowo gorszego i przestarzałego produktu, skoro można poszukać w sklepach jego "nowej, ulepszonej wersji" (...) Niepewna sytuacja społeczna skłania nas do tego, aby postrzegać świat jako zbiór produktów do natychmiastowego spożycia" .
Dość, bo mogłabym przepisać tutaj całą książkę. Po prostu - przeczytajcie "Płynną nowoczesność", a zrozumiecie !
Mój dzisiejszy nastrój (to Ja i Świat):
Mogłabym cytować Go bez przerwy, ale w końcu to mój blog, a nie wikicytaty :P A w sumie, skoro to mój blog, to mogę, prawda? W takim razie jeszcze jeden fragment z powyższego wspaniałego dzieła (s.252):
"W świecie, w którym przyszłość jawi się jako mglista i niewyraźna, a przy tym pełna zagrożeń i niebezpieczeństw, wytyczanie odległych celów, rezygnowanie z osobistych korzyści dla wzmocnienia grupy i poświęcanie teraźniejszości w imię przyszłych rozkoszy nie wydaje się atrakcyjną ani rozsądną ofertą. Szansa, której nie wykorzysta się tu i teraz, jest szansą straconą, jej zaprzepaszczenie jest niewybaczalne i nie daje się łatwo usprawiedliwić ani uzasadnić. (...) Co do związków międzyludzkich: Zobowiązania "do grobowej deski" zmieniają się w umowy "na czas określony poczuciem satysfakcji", z definicji, z rozmysłu i z pragmatycznych względów mające charakter przejściowy, a tym samym podatne na jednostronne zerwanie, gdy tylko któryś z partnerów uzna, że wycofanie się ze związku przyniesie większą korzyść niż próba ratowania go za wszelką - niemożliwą do przewidzenia - cenę. Innymi słowy, więzi i związki międzyludzkie postrzega się i traktuje nie jak zadanie do wykonania, ale jak towar konsumpcyjny podlegający tym samym kryteriom, jakie stosuje się wobec wszelkich innych towarów konsumpcyjnych. (...)Nie ma powodu, by trzymać się kurczowo gorszego i przestarzałego produktu, skoro można poszukać w sklepach jego "nowej, ulepszonej wersji" (...) Niepewna sytuacja społeczna skłania nas do tego, aby postrzegać świat jako zbiór produktów do natychmiastowego spożycia" .
Dość, bo mogłabym przepisać tutaj całą książkę. Po prostu - przeczytajcie "Płynną nowoczesność", a zrozumiecie !
Mój dzisiejszy nastrój (to Ja i Świat):
niedziela, 2 października 2011
Co z tym księciem ?
Smutno, to mało powiedziane. Życie od prawie 4 lat w odrealnionym - chyba zbliżonym do ideału - świecie /związku, sprawiło, że na chwilę uśpiłam swoją czujność rewolucyjną i uwierzyłam, że uczciwość i przyzwoitość jest regułą, a podłość - wyjątkiem. Zapomniałam o tym ! Oczywiście, wiedziałam, że nie należy ufać mężczyźnie, ale na chwilę straciłam rozum, a wraz z nim tę cenną wiedzę. A najgorsze jest to, że nie opamiętałabym się, gdyby nie interwencja bratniej duszy - pewnie dalej dawałabym się wodzić za nos i uważałabym to za ogromne szczęście. Pisałam już to kiedyś na blogu - patrz komu ufasz ! Powtarzam się, ale widać nie dość często, skoro zapomniałam, że naiwna mogłam być w liceum. A poza tym, chciałam zauważyć, że żeglowanie - nawet przy flaucie - i tak jest piękniejsze od boksu.
Melancholia i ponure myśli zdominowały mój weekend, który w gruncie rzeczy był przepiękny - ostatnie promyki letniego słońca grzejącego przez delikatne, szumiące liście brzozy (to drzewo jest magiczne), ciepło ogniska na twarzy i zapach lasu i grzybów, smak jabłek zerwanych prosto z drzewa i czereśniowy kamień o kształcie serca w kieszeni. Kontrast z tym, co miałam w sercu - ale pewnie gdyby nie "zewnątrz", "wewnątrz" byłoby jeszcze gorzej.
Wczoraj pocałowałam żabę. I wiecie co ? NIC !!!
czwartek, 29 września 2011
Róża
Zasad brakuje podobno na wojnie i w miłości. Kiedy obserwuję niektórych ludzi w walce o miłość (a walka to brutalna, męcząca i są ofiary), zastanawiam się, dlaczego nie wstąpią do wojska, żeby realizować swoje mordercze zakusy. Co innego, kiedy delikwent już w armii jest. Bawić się drugim człowiekiem, manipulować bez skrupułów, zwodzić i robić wodę z mózgu - mistrzostwo świata. "Jeśli się zakocha, będzie chodził jak w zegarku" - ktoś, kto sam kocha, tego nie chce. Koszmar !
Stajesz się na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś.
W związku z wczorajszym "O północy w Paryżu" (polecam, chociażby dla Dalego), cytacik z Annie Hall:
-Państwo wyglądają na szczęśliwą parę, jak do tego doszliście ?
- Jesteśmy powierzchowni i nie mamy nic do powiedzenia.
;)
wtorek, 27 września 2011
Dorosłość i inne źródła cierpień
Zachowałam się jak nowicjusz ! Kiepska jestem w te gierki damsko-męskie, a to źle. Tego trzeba się uczyć. Nawet na błędach. Zwłaszcza na swoich. Jestem już wystarczająco dorosła, żeby podejmować świadome decyzje, a nie ulegać emocjom, w szczególności tym, które stoją w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem. Chociaż staram się mieć wszystko pod kontrolą, czasem coś mi się wymknie jak karaluch spod dywanu, i nabruździ. Potem tłumaczę sobie, że przecież wiem, co zrobię, a czego nie zrobię, a mimo wszystko moje myśli idą tylko w jedną, zakazaną stronę. Zgodnie z zasadą, że robimy zawsze tylko to co chcemy (wyjaśniam - nie to, co musimy. W ostateczności, zawsze) , i tak wiem, jak to się skończy. Tylko nie wiem, kiedy. Jestem teraz w połowie rejsu, płynę z nim po oceanie. Nie wieje wiatr, jest monotonnie. Muszę wiosłować. Nie mogę zawrócić, a do brzegu jeszcze daleko. Jestem już bardzo zmęczona, ale nie mogę wyrzucić nikogo za burtę. Potrzebujemy siebie nawzajem. Kiedy dobiję do brzegu, przesiądę się na inny statek. To niebezpieczny rejs. Niebezpieczna gra.
Nie graj w grę, jeśli nie chcesz wygrać. Powinnam mu to powiedzieć.
Dziś nie ma zdjęcia, bo mam wolne łącze. Wyobraźcie sobie ocean.
sobota, 3 września 2011
Małż
Jestem jak małż. Ciężko otworzyć, a w środku galareta.
Potwornie męczące. Jak się przyrządza małże? Chyba trzeba je wrzucić na wrzątek. Ja też potrzebuję, by ktoś mną wstrząsnął.
Syndrom małża? Proszę bardzo.
"Niepozorny małż (szczeżuja pospolita) może nam udzielić ciekawej lekcji na temat zmiany i zastoju. Ten mięczak musi podjąć w życiu tylko jedną poważną decyzję egzystencjalną, a mianowicie wybrać miejsce, w którym osiądzie. Gdy już to zrobi, przykleja się do skały i tak zostaje do końca życia".
wtorek, 23 sierpnia 2011
Czy ja kiedyś się nauczę ?
Oczywiście, że nie (lubię rozmawiać sama ze sobą). Z ostatnich dni mam baaardzo pouczające wnioski, szkoda tylko, że nie umiem się do nich zastosować i wiem o tym od dawna. Przede wszystkim, mając serce na dłoni, zawsze znajdzie się ktoś, kto wbije w nie szpilkę. A już na pewno nie należy tegoż serca ofiarować komuś, kogo się nie zna. Zwłaszcza, jeśli tak jak ja, ma się anty-intuicję i jest się skończonym naiwniakiem. Po drugie, w zasadzie nigdy nie udaje się porozumieć z drugą osobą, tak, jak by się chciało, jeśli ta osoba jest płci przeciwnej. Mam pecha, powiecie. Może i tak. Ale ku przestrodze - to, co mówisz lub robisz, druga osoba najczęściej nie słucha, ale interpretuje. Może i jest to czasami urocze, ale czasami po prostu nie ma drugiego dna (ale czy na pewno?).
A tak poza tym, uwielbiam rzekę, a moje perfumy mają zapach rzeczno-trawiasto-ogniskowy. Mmm !
środa, 23 marca 2011
Grabarz czy komornik ?
Dziś miałam ogromną niezmierzoną radość zamienić 3 słowa z człowiekiem, który pracował w swym krótkim życiu (młodszy ode mnie- cóż on może wiedzieć o życiu! .. a jednak, kurde) jako pomocnik komornika, a następnie jako pomocnik grabaża. Teraz chce otworzyć przedszkole. Napawa mnie to optymizmem !!! Wystarczy cieć, bleble trallalalla.
Okiej - trza ruszyć dupsko. Porzucam dotychczasową "karierę" i zajmę się zawodowo planowaniem-a-potem-niczego-nie-robieniem-by-plan-miał-chociaż-minimalne-szanse , oraz narzekaniem na własny los. W tym jestem niezła ! Oglądałam kiedyś film pt "Jak stracić przyjaciół i zrazić do siebie ludzi" - tytuł od razu mnie urzekł, ale film był kiepski. Urzekł mnie tytuł, gdyż ponieważ sądziłam że to będzie moja historia !! Z tym , że powinien być jeszcze podtytuł "Krótki poradnik jak nie znaleźć pracy, nie być szczęśliwym w związku, zadręczać się problemami i przytyć 10 kilo". Hit i bestseller empiku.
Służę też uprzejmie, śliczniusio uprzejmiusio służę małą poradką dla moich milusińskich, jak robić sto rzeczy naraz i żadnej z nich nie robić dobrze, jak myśleć i planować jednocześnie 8 swoich dróg życiowych, z których każda skończy się zanim wdziejesz drugiego sandała.
Plus mała broszurka informacyjna, w jaki sposób dokuczliwie i nie do zniesienia kłócić się z drugim człowiekiem, mieszkając w jednym pomieszczeniu o metrażu aż 20 aż. Druga osoba w ramach focha musi siedzieć w kibelku. Wiosna !
Powinnam mocno trzymać się swojej wizji.
Bo inaczej skończę pod mostem !
czwartek, 10 lutego 2011
Niewiele potrzeba do szczęścia
A konkretnie - CZTERY piękne bytowości - cudowne osoby ludzkie (moje mieszkanie jeszcze nigdy nie zaznało takiego tłoku :D ) i tajemnicza mieszanka przeznaczona do spożywania w celu wprawienia się w stan upojenia :)
Jedno z moich ulubionych zdjęć - to miejsce zawsze wprawiało mnie w optymizm (a dziwne).
Jedno z moich ulubionych zdjęć - to miejsce zawsze wprawiało mnie w optymizm (a dziwne).
wtorek, 8 lutego 2011
Cieć malinowy
Czasem chcieć to tylko chcieć
.Z ostatnich WO: "Przecież to żadna nowość, że zastępy ludzkich mrówek wykonują w cichej rezygnacji swe zadania, a od czasu do czasu któraś z nich (z racji szczęścia, znajomości, urodzenia lub autentycznej genialności) wskakuje na poziom dla większości będący tylko marzeniem" . Ten poziom w dużej części przypadków oznacza zysk. Młodzi ludzie, którzy mieli nieszczęście ukończyć milion fakultetów humanistycznych, poświęcając się przy tym całkowicie edukacji i będąc w tym naprawdę dobrymi, a więc - ipso facto nie są "młodzi i doświadczeni" mają, kurde, przerąbane. Tymczasem istnieje iluzoryczna wizja młodego menedżera zaraz po studiach zarabiającego 4 tys. i każdy student 5 roku myśli " gdzie to bezrobocie ? Ja dam sobie radę ! Na pewno znajdę super pracę następnego dnia po obronie i będę piąć się po szczeblach kariery aż na szczyt. Dziś jest tyle możliwości ! ".
.Z ostatnich WO: "Przecież to żadna nowość, że zastępy ludzkich mrówek wykonują w cichej rezygnacji swe zadania, a od czasu do czasu któraś z nich (z racji szczęścia, znajomości, urodzenia lub autentycznej genialności) wskakuje na poziom dla większości będący tylko marzeniem" . Ten poziom w dużej części przypadków oznacza zysk. Młodzi ludzie, którzy mieli nieszczęście ukończyć milion fakultetów humanistycznych, poświęcając się przy tym całkowicie edukacji i będąc w tym naprawdę dobrymi, a więc - ipso facto nie są "młodzi i doświadczeni" mają, kurde, przerąbane. Tymczasem istnieje iluzoryczna wizja młodego menedżera zaraz po studiach zarabiającego 4 tys. i każdy student 5 roku myśli " gdzie to bezrobocie ? Ja dam sobie radę ! Na pewno znajdę super pracę następnego dnia po obronie i będę piąć się po szczeblach kariery aż na szczyt. Dziś jest tyle możliwości ! ".
Nie tracę nadziei, że mimo wszystko wskoczę na ten wyższy poziom - łudzę się podobnie jak całe zastępy moich bezrobotnych równieśników albo, co gorsza, kolegów po fachu tyrających na umowę zlecenie za śmieszną kasę.Gdy już nawet ja przestanę w to wierzyć, naprawdę mogę szukać suchej gałązki, że tak to ujmę. Czołem !!!
wtorek, 25 stycznia 2011
Siebie wziąć w garść, nerwy w kieszeń
Kryzys zażegnałam butelką białego wina i rozmową z H. - wyznacz sobie cel i realizuj go krok po kroku, nawet jeśli efektów nie zobaczysz od razu, cierpliwością i wytrwałością dojdziesz do niego. Oczywiście, że fajnie by było wyjechać na koniec świata JUTRO, ale - jak wiadomo - .... futro. Zaczynam od przetłumaczenia dokumentów na angielski i francuski, na szczęście właśnie trwa nabór na staże w instytucjach. Gdy już będę mieć piękne dokumenty, poślę je dosłownie wszędzie. Mam Plan.
A tymczasem, oto Góra i Mahomet - ja chwilowo utknęłam w małym świecie, a wielki świat zawitał do mnie - w postaci D. odwiedzającej ojczyznę z emigracji. Wkrótce spotkanie na szczycie, jak za dawnych lat, gdy byłyśmy młode i piękne ... tfu, chciałam powiedzieć, z patykiem w parku lub kąpiąc się w Wiśle, potłuczone, skacowane i naiwne .
Dzisiaj są Klucze. Do każdej kłódki !
A tymczasem, oto Góra i Mahomet - ja chwilowo utknęłam w małym świecie, a wielki świat zawitał do mnie - w postaci D. odwiedzającej ojczyznę z emigracji. Wkrótce spotkanie na szczycie, jak za dawnych lat, gdy byłyśmy młode i piękne ... tfu, chciałam powiedzieć, z patykiem w parku lub kąpiąc się w Wiśle, potłuczone, skacowane i naiwne .
Dzisiaj są Klucze. Do każdej kłódki !
poniedziałek, 24 stycznia 2011
Down
Są dookoła mnie ludzie, którzy potrafią żyć zupełnie inaczej - nie zważając na pozorne trudności, realizują swoje plany, także te najbardziej niezwykłe, a nawet marzenia. Zżera mnie zazdrość i poczucie beznadziei. Chciałabym wyjechać na staż do zagranicznej kancelarii. Tymczasem tyram na nudnym stażu w urzędzie, mieszkam w klitce w mieście, do którego nie mogę się przekonać i w którym nic mnie dobrego nie czeka. Próbuję korzystać z tych debilnych rad zadowolonych z życia ludzi, które tylko jeszcze bardziej mnie dołują - ciesz się tym co masz, bla bla ... Nic głupszego ! Chciałabym robić coś więcej - ciągle coś mnie ogranicza, albo brak kasy, albo zostań tu z babcią, albo podpisana umowa ... Ale wiem że to ja siebie ograniczam. I to właśnie jest najgorsze - bo co jak co, ale siebie najciężej zmienić. Naprawdę chciałabym być jednym z tych ludzi, którzy stawiają sobie jasny cel i konsekwentnie do niego dążą krok po kroku. Mogłabym przecież zacząć uczyć się języka, nawet sama w domu, wyjechać ... ale skąd wezmę na to czas ... nie mam przecież pieniędzy ... co będzie z moim egzaminem ... tysiąc kretyńskich pytań. Ktoś powinien mną potrząsnąć !!
A tymczasem walę w zamknięte drzwi ...
..dzwonię niewłaściwym dzwonkiem ...
.... a mój pociąg odjeżdża.
Fakin szit !
piątek, 21 stycznia 2011
Become your dream
Niesamowite, jak chwilowa zmiana otoczenia wspaniale wpływa na zbolałą duszę Marudy :) Jestem wręcz skłonna porzucić to miano, choć oczywiście tylko na momencik. Obecność osób nastawionych do świata z empatią i konstruktywnie myślących o przyszłości, która oczywiście MUSI być świetlana, zaprawiona odrobinką wina finansowanego przez EFS to niezły lek na zwątpienie w sens wszechświata. On ma sens. No i ... Eureka ! Mam wizję ;D
środa, 5 stycznia 2011
陶
Hui-tse powiedział do Chuang-tse:
— Mam duże drzewo, którego żaden cieśla nie potrafi pociąć na deski. Jego gałęzie i pień są powyginane i twarde, pokryte zgrubieniami i dziurami. Żaden budowniczy nie spojrzałby na nie. Twoje nauki są takie same — bezużyteczne, pozbawione wartości. A zatem nikt nie zwraca na nie uwagi.
— Jak wiesz — odparł Chuang-tsy — kot jest bardzo zwinny w łapaniu swojej ofiary. Skradając się przy ziemi może skoczyć w dowolnym kierunku za tym, co chce złapać. Ale kiedy jego uwaga skupiona jest na tym, bardzo łatwo złapać go w siatkę. Z drugiej strony, nie jest łatwo złapać czy pokonać wielkiego bawoła. Stoi on twardo niczym kamień albo chmura na niebie. Ale mimo całej swej siły nie potrafi złapać myszy.
— Narzekasz — ciągnął dalej — że twoje drzewo nie przedstawia wartości jako budulec. Ale możesz wykorzystać cień, który ono daje, odpocząć pod jego gałęziami, przespacerować się wokół niego, podziwiając jego charakter i wygląd. Ponieważ nie musi obawiać się siekiery, cóż mogłoby zagrozić jego istnieniu? Jest ono dla ciebie bezużyteczne tylko dlatego, że chciałbyś zamienić je w coś innego, a nie wykorzystać je we właściwy jego naturze sposób.
— Mam duże drzewo, którego żaden cieśla nie potrafi pociąć na deski. Jego gałęzie i pień są powyginane i twarde, pokryte zgrubieniami i dziurami. Żaden budowniczy nie spojrzałby na nie. Twoje nauki są takie same — bezużyteczne, pozbawione wartości. A zatem nikt nie zwraca na nie uwagi.
— Jak wiesz — odparł Chuang-tsy — kot jest bardzo zwinny w łapaniu swojej ofiary. Skradając się przy ziemi może skoczyć w dowolnym kierunku za tym, co chce złapać. Ale kiedy jego uwaga skupiona jest na tym, bardzo łatwo złapać go w siatkę. Z drugiej strony, nie jest łatwo złapać czy pokonać wielkiego bawoła. Stoi on twardo niczym kamień albo chmura na niebie. Ale mimo całej swej siły nie potrafi złapać myszy.
— Narzekasz — ciągnął dalej — że twoje drzewo nie przedstawia wartości jako budulec. Ale możesz wykorzystać cień, który ono daje, odpocząć pod jego gałęziami, przespacerować się wokół niego, podziwiając jego charakter i wygląd. Ponieważ nie musi obawiać się siekiery, cóż mogłoby zagrozić jego istnieniu? Jest ono dla ciebie bezużyteczne tylko dlatego, że chciałbyś zamienić je w coś innego, a nie wykorzystać je we właściwy jego naturze sposób.
poniedziałek, 3 stycznia 2011
Dziś
Od pewnego czasu podejmuję walkę ze swoim pesymizmem, sianiem skrajnego defetyzmu i odstraszaniem od siebie bliźnich. Wątpię, żebym wygrała kiedyś ta walkę (he, he) ale może chociaż w jednym aspekcie uda się coś zmienić. Niemały wpływ na moje czarnowidztwo i maruderstwo ma towarzystwo pani Wandzi oraz pora zimowa.
Wiem , że planując, umieszczam dane wydarzenie w przyszłości. Ono zawsze jest JUTRO, które przecież nigdy nie nadchodzi ... podobno. Nigdy się nie ziści. Wielką Zmianę muszę zrobić już dziś !
Wiem , że planując, umieszczam dane wydarzenie w przyszłości. Ono zawsze jest JUTRO, które przecież nigdy nie nadchodzi ... podobno. Nigdy się nie ziści. Wielką Zmianę muszę zrobić już dziś !
niedziela, 2 stycznia 2011
FFW
Nie mogąc uporać się z faktem, że mijający rok był naprawdę wspaniały, w przeciwieństwie do chwili obecnej (w konsekwencji - zamiast skupić się na pracy myślami byłam wszędzie tam, gdzie w ciągu ostatniego roku byłam szczęśliwa), zabrałam się za sceptycyzm, w poszukiwaniu - ogólnie - sensu życia. Jestem już o krok bliżej, ale przede wszystkim znalazłam genialnie prostą i jednocześnie przyjemnie kojącą teorię. A właściwie nie teorię, ale niezbity fakt !!
Czas nie jest szeregiem oddzielnych chwil lub zdarzeń, lecz ciągłym rozwojem, w którym nie można przewidzieć przyszłości, gdyż jest ona zupełnie nowa, a przeto nie daje się wyobrazić. Wszystko, co się rzeczywiście zdarzyło, trwa nadal, podobnie jak kolejne pierścienie wzrostu drzewa. Tak więc świat zyskuje ustawicznie na pełni i bogactwie. Podobnie rzecz ma się z duszą człowieka. Szczęście, które przeżył, gromadzi się w jego duszy jak szklane kulki, i dodaje otuchy. W dalszym ciągu istnieje. (B. Russel, Szkice sceptyczne).
Dziś pierwszy raz od bardzo dawna świeciło słońce :)
Nawet zza szyby pociągu świat jest piękniejszy po porządnej dawce witaminy D .
Do siego roku !
Czas nie jest szeregiem oddzielnych chwil lub zdarzeń, lecz ciągłym rozwojem, w którym nie można przewidzieć przyszłości, gdyż jest ona zupełnie nowa, a przeto nie daje się wyobrazić. Wszystko, co się rzeczywiście zdarzyło, trwa nadal, podobnie jak kolejne pierścienie wzrostu drzewa. Tak więc świat zyskuje ustawicznie na pełni i bogactwie. Podobnie rzecz ma się z duszą człowieka. Szczęście, które przeżył, gromadzi się w jego duszy jak szklane kulki, i dodaje otuchy. W dalszym ciągu istnieje. (B. Russel, Szkice sceptyczne).
Dziś pierwszy raz od bardzo dawna świeciło słońce :)
Nawet zza szyby pociągu świat jest piękniejszy po porządnej dawce witaminy D .
Do siego roku !
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
