Jestem jak małż. Ciężko otworzyć, a w środku galareta.
Potwornie męczące. Jak się przyrządza małże? Chyba trzeba je wrzucić na wrzątek. Ja też potrzebuję, by ktoś mną wstrząsnął.
Syndrom małża? Proszę bardzo.
"Niepozorny małż (szczeżuja pospolita) może nam udzielić ciekawej lekcji na temat zmiany i zastoju. Ten mięczak musi podjąć w życiu tylko jedną poważną decyzję egzystencjalną, a mianowicie wybrać miejsce, w którym osiądzie. Gdy już to zrobi, przykleja się do skały i tak zostaje do końca życia".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz