niedziela, 2 października 2011

Co z tym księciem ?

Smutno, to mało powiedziane. Życie od prawie 4 lat w odrealnionym - chyba zbliżonym do ideału - świecie /związku, sprawiło, że na chwilę uśpiłam swoją czujność rewolucyjną i uwierzyłam, że uczciwość i przyzwoitość jest regułą, a podłość - wyjątkiem. Zapomniałam o tym ! Oczywiście, wiedziałam, że nie należy ufać mężczyźnie, ale na chwilę straciłam rozum, a wraz z nim tę cenną wiedzę. A najgorsze jest to, że nie opamiętałabym się, gdyby nie interwencja bratniej duszy - pewnie dalej dawałabym się wodzić za nos i uważałabym to za ogromne szczęście. Pisałam już to kiedyś na blogu - patrz komu ufasz ! Powtarzam się, ale widać nie dość często, skoro zapomniałam, że naiwna mogłam być w liceum. A poza tym, chciałam zauważyć, że żeglowanie - nawet przy flaucie - i tak jest piękniejsze od boksu. 
Melancholia i ponure myśli zdominowały mój weekend, który w gruncie rzeczy był przepiękny - ostatnie promyki letniego słońca grzejącego przez delikatne, szumiące liście brzozy (to drzewo jest magiczne), ciepło ogniska na twarzy i zapach lasu i grzybów, smak jabłek zerwanych prosto z drzewa i czereśniowy kamień o kształcie serca w kieszeni. Kontrast z tym, co miałam w sercu - ale pewnie gdyby nie "zewnątrz", "wewnątrz" byłoby jeszcze gorzej.
Wczoraj pocałowałam żabę. I wiecie co ? NIC !!!

                                                                                Piosenka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz