Są dookoła mnie ludzie, którzy potrafią żyć zupełnie inaczej - nie zważając na pozorne trudności, realizują swoje plany, także te najbardziej niezwykłe, a nawet marzenia. Zżera mnie zazdrość i poczucie beznadziei. Chciałabym wyjechać na staż do zagranicznej kancelarii. Tymczasem tyram na nudnym stażu w urzędzie, mieszkam w klitce w mieście, do którego nie mogę się przekonać i w którym nic mnie dobrego nie czeka. Próbuję korzystać z tych debilnych rad zadowolonych z życia ludzi, które tylko jeszcze bardziej mnie dołują - ciesz się tym co masz, bla bla ... Nic głupszego ! Chciałabym robić coś więcej - ciągle coś mnie ogranicza, albo brak kasy, albo zostań tu z babcią, albo podpisana umowa ... Ale wiem że to ja siebie ograniczam. I to właśnie jest najgorsze - bo co jak co, ale siebie najciężej zmienić. Naprawdę chciałabym być jednym z tych ludzi, którzy stawiają sobie jasny cel i konsekwentnie do niego dążą krok po kroku. Mogłabym przecież zacząć uczyć się języka, nawet sama w domu, wyjechać ... ale skąd wezmę na to czas ... nie mam przecież pieniędzy ... co będzie z moim egzaminem ... tysiąc kretyńskich pytań. Ktoś powinien mną potrząsnąć !!
A tymczasem walę w zamknięte drzwi ...
..dzwonię niewłaściwym dzwonkiem ...
.... a mój pociąg odjeżdża.
Fakin szit !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz