wtorek, 25 stycznia 2011

Siebie wziąć w garść, nerwy w kieszeń

Kryzys zażegnałam butelką białego wina i rozmową z H. - wyznacz sobie cel i realizuj go krok po kroku, nawet jeśli efektów nie zobaczysz od razu, cierpliwością i wytrwałością dojdziesz do niego. Oczywiście, że fajnie by było wyjechać na koniec świata JUTRO, ale - jak wiadomo - .... futro. Zaczynam od przetłumaczenia dokumentów na angielski i francuski, na szczęście właśnie trwa nabór na staże w instytucjach. Gdy już będę mieć piękne dokumenty, poślę je dosłownie wszędzie. Mam Plan.
A tymczasem, oto Góra i Mahomet - ja chwilowo utknęłam w małym świecie, a wielki świat zawitał do mnie - w postaci D. odwiedzającej ojczyznę z emigracji. Wkrótce spotkanie na szczycie, jak za dawnych lat, gdy byłyśmy młode i piękne ...  tfu, chciałam powiedzieć, z patykiem w parku lub kąpiąc się w Wiśle, potłuczone, skacowane i naiwne .
Dzisiaj są Klucze. Do każdej kłódki !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz