Kryzys wieku ćwiartkowego - dziś osiągnął apogeum. Najlepsze życzenia złożył mi ośmiolatek, nawiasem mówiąc, mężczyzna numer 1 [ex aequo ;) ] w moim życiu: życzył mi "więcej kariery". W największe dygotanie moje serce wprawił inny mężczyzna, jednocześnie pocieszając mnie słowami "Ależ ja jestem stary" - trochę mi lepiej dzięki temu. W wiek dojrzały (tak, tak, już nie jestem młodzieżą) weszłam z twarzą mokrą od łez i stuprocentowym przekonaniem o bezużyteczności mego istnienia oraz o nasilających się cechach socjopatycznych, które uniemożliwiają mi normalne funkcjonowanie (czyt. znalezienie fajnej pracy ). Przekonanie to ustąpiło z czasem przerażeniu - co ja zrobię ? Rety, CO JA ZROBIĘ ??? Nie wiem, jak sobie poradzę. Wiem tylko, że chociaż z jednego powodu mogę odetchnąć z ulgą - podobno charakter człowieka kształtuje się do 25 roku życia. Proszę zatem już nigdy nie mówić mi, że mam się zmienić - to jest fizycznie niemożliwe. Proszę nie pytać mnie, dlaczego się nie śmieję. Proszę nie mówić mi, że muszę wyjść do ludzi. Proszę zapytać samego siebie, czy na świecie jest miejsce tylko i wyłącznie dla wesołych, optymistycznych ekstrawertyków i co z całą resztą.
czwartek, 29 grudnia 2011
niedziela, 4 grudnia 2011
There`s a spider in the bathroom
"Myślę, że życie dzieli się na straszne i żałosne. To są dwie kategorie. Straszne to, powiedzmy, śmiertelne przypadki, niewidomi, kalectwo. Nie wiem jak sobie ludzie dają z tym radę, to zadziwiające. A żałosne jest życie wszystkich innych. Więc jeżeli jesteś żałosny, powinieneś być wdzięczny losowi, że jesteś żałosny, bo być żałosnym to wielkie szczęście."
Woody Allen, Annie Hall.
Wiedzieliście, że Diane Keaton to prototyp Annie Hall? Można powiedzieć, że w tym filmie gra samą siebie.
Woody Allen, Annie Hall.
Wiedzieliście, że Diane Keaton to prototyp Annie Hall? Można powiedzieć, że w tym filmie gra samą siebie.
piątek, 2 grudnia 2011
Wieczorne Polaków rozmowy
.. o Życiu, rzecz jasna, oraz o najważniejszym - o Polsce. Wieczorem Polacy rozmawiali, jak to zrobić, żeby była Polską, ale żeby była Polską w Unii. Możliwe, że jeszcze z czasów licealnych i nauki do matury utkwił mi w głowie mit "Polski - męczennika narodów" , martyrologii narodowej, który to mit teraz chcąc nie chcąc dostrzegam dosłownie wszędzie. Możliwe, że musimy poświęcić tym razem trochę samych siebie dla "dobra wspólnego" - a na tym przykładzie widać najlepiej, że dobro wspólne ani trochę nie jest sumą korzyści poszczególnych jednostek. Musimy pójść na kompromis, który właściwie nawet nie jest kompromisem - bo "nasz" interes jako jednego kraju zupełnie nie jest uwzględniony. Występujemy tutaj tylko jako część całości, podobno nieodzowna część, a nie jako pojedynczy element. Taką drogę sami wybraliśmy, więc teraz nie pozostaje nic innego, jak starać się podążać nią dalej. Lawirując między wschodem a zachodem, opuszczając jedną niewolę, wstępujemy dobrowolnie do drugiego więzienia, tym razem zachowując tylko swobodę jego wyboru. Jednocześnie swój los powierzamy w ręce naszych niegdysiejszych oprawców, którym tym samym dajemy szansę odkupić winy. Uważamy za ich obowiązkiem jest naprawić porządek, który kiedyś zniszczyli. Metody mogą być różne, ale cel pozostaje taki sam.
Dla kontrastu i zrozumienia:
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)