poniedziałek, 28 listopada 2011

Życiowy eskapizm

... nie popłaca ;) W końcu ilu jest na świecie wolnych, młodych, wysokich prawników? Ośmiu? 


"Przychodzi stary facet do psychiatry i mówi: Panie doktorze, mój brat zwariował. Myśli, że jest kurą. A lekarz na to: To czemu nie odda go pan do wariatkowa? – A facet: – Oddałbym, ale potrzebuję jajek. To chyba takie mam podejście do związków. Wie się, że są całkiem irracjonalne, szalone, absurdalne i... Ale chyba kontynuujemy je, bo większość z nas potrzebuje jajek." by Woody :)


    sobota, 26 listopada 2011

    Płynne uczucia

    I znowu płynny świat wkracza (wpływa?) w moją codzienność - nie pozwala o sobie zapomnieć. Tym razem chodzi o uczucia. Dlaczego samo to słowo "uczucia" ma w sobie coś takiego .... Otóż, kolejna z serii Prostych Prawd o Których Zapomnieliśmy: uczucia ulegają ciągłym  fluktuacjom i byłoby skończoną naiwnością myśleć, że cokolwiek może trwać w tych samych emocjach raz na zawsze. Że wystarczy coś "czuć" , a reszta jakoś pójdzie. O nie ! Trzeba się naprawdę namęczyć, by na tych uczuciach coś wyrosło, co nie zwiędnie po pierwszym śniegu. Skoro wszystko jest w ciągłym ruchu - nie jest to miła informacja, ale lepiej sobie to uświadomić - oznacza to, że aby zostać w tym samym punkcie, trzeba wykonać kilka ruchów, ponieważ w tym samym czasie zmieniło się otoczenie i okoliczności. Nie znoszę tego zdania, ale aby zostać w miejscu, trzeba biec. Myślałam, że to nie dotyczy związków międzyludzkich. Że kochasz i już całą resztę masz z głowy. Nie jest tak - i to nie jest tak w najbardziej możliwy sposób, gdyby ocenić skalę prawdziwości tamtego zdania, od 0 do 10 wynosi zero. Jak najbardziej nie jest to prawda. Trzeba harować, tyrać, męczyć się, płakać, gimnastykować i stawać w rozkroku (i wchodzić po schodach potiomkinowskich). Trochę też trzeba sobie zaufać. Oraz pamiętać, że sama wiara nie wystarczy, bo wiara nie powoduje urzeczywistnienia bytów fantastycznych. One już są bytami, wiecie. I nie, nie jestem komunistką ;)



    poniedziałek, 21 listopada 2011

    Tylko Jeż Jerzy może nas uratować

    Nie istnieje coś takiego jak jesienna depresja. To jest normalny stan duchowy człowieka. Poczucie beznadziei i rozpaczy to normalny stan duchowy człowieka. Bardzo rzadko, czasem wskutek czyjejś obecności , czasem z powodu jakiegoś wyjątkowo pięknego zjawiska pogodowego (lub innego) można poczuć, że jest znośnie. Jeśli jest znośnie, jest dobrze. A coś więcej ? Pozostaje tylko tych kilka chwil w życiu z umysłem zamroczonym chwilowym szczęściem. To jest odstępstwo, to jest wyjątek.Na dobry początek tygodnia (ale poczekajcie, aż skończycie pracę! ):

    wtorek, 1 listopada 2011

    Nie wiem !

    Nie chce mi się gadać - depresja jesienna odebrała mi mowę. Oraz rozum, oraz chęć do pracy, oraz umiejętność dogadania się z Kimś. Jesień jest piękna - może zbyt piękna jak na moje możliwości poznawcze, jakby chciała przenieść mnie w inną rzeczywistość albo jak gdyby dawała znak, że poza mną rzeczywiście istnieje świat idei, który sekretnie pobłyskuje zza żółtych liści. Jednocześnie zimnym podmuchem wiatru sprowadza mnie na ziemię i daje mi odczuć, że ja tam nie należę, tylko tutaj, do płynnego świata. Rety, długie weekendy mi nie służą. Bo chciałam Wam przypomnieć, że :