sobota, 20 listopada 2010
środa, 10 listopada 2010
Jest dżdżysto. Rzadko mam okazję użyć tego słowa w tak odpowiednim kontekście jak dziś! Dla poprawienia nastroju, tzn. na pociechę, kliknę zdjęcia z wakacji. Mój ulubiony kraj: Україна.
Jeden z pierwszych widoków we Lwowie, mieście w którym spędziłam ponad dwa miesiące w ramach EVS i które uwielbiam. Widać marszrutki :)
Wyjątkowe miejsce na ulicy Wirmeńskiej we Lwowie - kawiarenka niczym z minionej epoki i specjalnie parzona kawa według ormiańskiej receptury, jakiej nie ma już nigdzie indziej. Do tego pyszne ciasta lub koniaki, w zależności od nastroju. Czas stoi w miejscu.
Taki był Lwów przed wojną.
Są na każdym kroku :)
Ulica Wirmeńska, po lewej słynna knajpa Hasova Lampa, po prawej - staromodna kawiarenka ormiańska.
Pić można tylko piwo lub kwas !
Park Iwana Franki. Większość wszystkiego nosi jego imię.
Knajpka w przejściu podziemnym.
Uniwersytet Iwana Franki.
Iwan Frankoooo :)
Z Browaru Lwowskiego.
Z powodu Dnia Niezależności wszyscy ubierają się w narodowe stroje. Także Neptun na Rynku.
Obiekt w parku Stryjskim.
Hotel Żorż
Mniam Mniam
To było pożegnanie z tym cudem. Ale na blogu na pewno jeszcze Lwów powróci.
najtrudniejsze są początki ..
Cześć!
Zaczynam na własną rękę ze wszystkim, dlatego nie może mnie ominąć i blogowanie. Próbuję ułożyć klocuchy dookoła mnie, po tej kolosalnej zmianie, jaką było skończenie studiów i powrót w rodzinne rejony (zawsze myślałam, że to będzie oznaczać życiową porażkę, ale... dam sobie szansę ;) . Na razie nie jest łatwo. A może blog pomoże?
Zaczynam na własną rękę ze wszystkim, dlatego nie może mnie ominąć i blogowanie. Próbuję ułożyć klocuchy dookoła mnie, po tej kolosalnej zmianie, jaką było skończenie studiów i powrót w rodzinne rejony (zawsze myślałam, że to będzie oznaczać życiową porażkę, ale... dam sobie szansę ;) . Na razie nie jest łatwo. A może blog pomoże?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)